„Chciałabym, żeby mógł powiedzieć, że jest mu zimno” – Alex rozpoczyna pracę z aplikacją

Alex to autystyczny pięciolatek. Diagnozę otrzymał bardzo wcześnie. Miał 1,5 roku. Teraz razem ze swoją mamą panią Kwiatosławą i terapeutką behawioralną panią Mariolą Ziółko rozpoczyna pracę z aplikacją DrOmnibus Edukacja Włączająca. Chłopiec zna turecki alfabet, liczy po węgiersku, ale ma problemy z prostymi codziennymi sytuacjami. Poznajcie jego historię.

Pani Kwiatosława odkryła, że coś jest nie tak, kiedy syn skończył rok i dwa miesiące: nie reagował na swoje imię, na czyjeś wejście do pokoju, na wzrok. Wcześniej był zwykłym dzieckiem. A nagle przestał się czegokolwiek uczyć, nie rozumiał już, że żabka to żabka, nie wiedział, co to jest kaczka, rybka. Nie mówił i nie naśladował. „Wydawało mi się, że może nie mówić, bo był jeszcze mały, ale zaniepokoiło mnie, że nie naśladuje dźwięków. Zaczął też krzyczeć. Wcześniej nie znałam takiego krzyku. Krzyczał bardzo intensywnie. Budził się w środku nocy i wrzeszczał, ale kiedy wchodziłam do pokoju, nie patrzył na mnie, nie reagował. Neurolog skierował nas do psychologa dziecięcego. Wtedy pierwszy raz usłyszałam słowo: autyzm” – opowiada mama.

Jak wygląda praca z Alexem?

Alex ujawnia dużo zachowań stymulacyjnych. Skacze, rzuca przedmiotami, szuka wzrokowych stymulacji. Chłopiec chodzi do przedszkola behawioralnego w Krakowie – Zielony ABA Autyzm na oś. Zielonym 28. Pracuje się tam wyłącznie metodą behawioralną 1 na 1: jeden nauczyciel i jedno dziecko. Warunki są bardzo dobre, zajęcia odbywają się w malutkich salkach.

O przedszkolu opowiedziała pani Kwiatosławie przyjaciółka.


„Nie byłam przekonana. Nie chcę mieć dziecka robota – tak myślałam o terapii behawioralnej. Zaczął tam chodzić od 3 roku życia. Po pół roku przestał krzyczeć. Cieszył się, że tam idzie” – opowiada mama.


W tygodniu Alex ma 25 godzin zajęć w przedszkolu i codziennie jeszcze 2 godziny poza przedszkolem. Chodzi do logopedy, pedagoga specjalnego i na angielski. W sobotę ma od 2 do 7 godzin terapii, a w niedzielę już tylko basen i kulkowo.

Trzeba próbować różnych metod

Pani Kwiatosława pracowała z synem metodą Son-rise, która polega na podążaniu za dzieckiem i naśladowaniu go. Na dwa tygodnie zamknęła się z Alexem w pomieszczeniu z lustrem. Chłopiec nauczył się najpierw patrzeć na nią w lustrze i naśladować to, co robi. Nagrywali też filmiki instruktażowe, które mógł oglądać, gdy przychodził czas na wykonanie danej czynności. „Nagrywaliśmy jak wygląda huśtanie się, jedzenie, sprzątanie zabawek. Nagrywałam np. jak je, odnosi talerz do zlewu czy jak sprząta zabawki i on później oglądał te filmiki, gdy przychodziła pora na daną czynność” – wyjaśnia pani Kwiatosława.

Od 6 tygodnia życia mama zabiera Alexa na basen. Przez pierwsze dwa miesiące siedziała z nim na brzegu, a teraz syn już pływa i nurkuje. „Trzeba próbować różnych rzeczy. Na początku nie interesowały go konie, a teraz trudno wyciągnąć go z zajęć. Dogoterapia go nie kręci, ale próbujemy. W zasadzie najbardziej lubi świnie” –  śmieje się mama.

Turecki alfabet, liczenie po węgiersku

Alex wypowiada słowa po polsku, po francusku i po angielsku – to, co chce i kiedy chce. Nauczył się tego po leczeniu neurologicznym, dwa lata temu. Chłopiec miał padaczkę bezobjawową, podano mu czyste białko na odbudowę układu nerwowego. Brał też zastrzyki na odbudowę komórek lustrzanych.


Pamiętam, kiedy miał niecałe dwa lata, nie mówił jeszcze wtedy »mama« i nagle wziął telefon i zaczął wypowiadać cyfry. Często układa z literek to, co się akurat dzieje w domu. Kiedyś mi napisał, używając literek, wyraz »pocieszyciel«. Nie wiedziałam, skąd u dziecka takie trudne słowo. Później się okazało, że to jest tytuł z Reksia – opowiada mama.


Alex wykazuje zainteresowanie obcymi językami. Kiedyś mąż zapytał pani Kwiatosławy: A ty nie przesadzasz przypadkiem?. Nie wiedziała, o co mu chodzi. Przecież on mówi alfabet po turecku. Okazało się, że syn nauczył się tego z internetu. Liczy po węgiersku. Po angielsku aż do tysiąca… Ale ja bym chciała, żeby on się załatwiał do toalety… – wyznaje mama.

Jakie są oczekiwania mamy wobec aplikacji?

Alex rozpoczął pracę z aplikacją DrOmnibus Edukacja Włączająca. Jego mama ma pewne obawy praktyczne. Ustalamy zasady, żeby Alex nie rzucał tabletem. Wcześniej mieliśmy już nawet tablet z taką pianką, żeby wypływał z oczka wodnego. Alex nie potrafi czekać, wszystko chciałby mieć na już, ale mam nadzieję, że gry nagrody go zmotywują i nauczą cierpliwości – tłumaczy. – Dzieci z autyzmem często się stymulują, więc kiedy korzystają z aplikacji multimedialnych, lubią w kółko powtarzać jeden poziom gry, naciskają to samo albo wychodzą z aplikacji. Przy tej aplikacji nie powinno być takiego problemu, bo to system automatycznie dostosowuje się do dziecka. Alex jest bardzo samodzielny, kiedy gra, nie pozwoli mi niczego dotknąć, więc ważne jest, żeby sobie sam mógł wybierać, to, co go interesuje i żeby sobie poradził w aplikacji” – dodaje.

Pani Kwiatosława chce, żeby Alex nauczył się samodzielności i odnajdywania się w sytuacjach społecznych. Chciałabym, żeby był szczęśliwy i żeby nikt go nie krzywdził, żeby mógł powiedzieć, że mu zimno i że jest głodny. Nie musi chodzić na dyskoteki i na tańce” – mówi.

Zobacz:


Pracujesz z dzieckiem z zaburzeniami?

Wypróbuj naszą aplikację!

Udostępnij post:

Autor: Ilona Klimek

Avatar
Polonistka, redaktorka i recenzentka. W DrOmnibus odpowiedzialna za redakcję i korektę tekstów. Współpracuje z miesięcznikiem „Znak”. Lubi książki dla dzieci.
Polish philologist and editor. Editor at DrOmnibus. Cooperates with the 'Znak' monthly. Likes children's books.